Drugi “List od Oli”

Szanowni Państwo,

W październiku 2011r. moje życie uległo dramatycznej zmianie. Właśnie zaczynałam drugi rok prawa na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku, kiedy doszło do wypadku. W bok samochodu, którego byłam pasażerem, uderzyło inne auto od strony, gdzie siedziałam. Chociaż przeżyłam, mogę samodzielnie oddychać, ponownie zaczęły pracować moje struny głosowe, to jestem jednak sparaliżowana od klatki piersiowej w dół. Wysokie uszkodzenia rdzenia kręgowego (C5) oznacza, że mimo bardzo intensywnej rehabilitacji, pozostaję w wózku inwalidzkim; ciągle też nie mogę poruszać nadgarstkami i dłońmi.

Moje nowe życie, moje nowe ciało, nie są łatwe do zaakceptowania.Potrzebuję ciągłej opieki i asysty: przy jedzeniu, myciu, ustawieniu telefonu i komputera. Każdego dnia muszę weryfikować znaczenie takich słów jak niezależność, kontrola, dorosłość. Zmagam się z wiedzą, że potrzebuję od moich najbliższych więcej niż kiedykolwiek wcześniej i zarazem nie mogę już być tak pomocna, jak kiedyś.

W tej trudnej sytuacji były to najbardziej niezwykłe miesiące mojego życia. Doświadczyłam ogromnej życzliwości i sympatii, bezgranicznej przyjaźni i niezachwianej wiary – dzięki którym warto żyć. Polonijna społeczność pokazała mi co znaczy prawdziwe wsparcie. Dzięki pierwszym zbiórkom ponownie poczułam, że nadal jest możliwe zrealizowanie moich marzeń. Pozyskane środki pozwoliły na przykład na kupno specjalnego minivana: transport nie jest już więć problemem. Ale nie tylko Polonii jestem ogromnie wdzięczna – także moim nauczycielom ze szkoły podstawowej i gimnazjum, moim kolegom ze szkoły prawniczej, przyjaciołom z liceum, z uniwersytetu Georgetown i New York University. Wszystkie te osoby pomagają mi w powrocie na drogę, którą wybrałam na długo przed tym, zanim sprawdziłam, czy jest ona dostępna dla wózka inwalidzkiego.

Zwykłe „ DZIĘKUJĘ” w obliczu ogromu życzliwości, wydaje się takie niewielkie. Zamiast tego, powiem tak: dzięki Wam jestem z powrotem na wyznaczonym szlaku! Wróciłam do Nowego Jorku, ciepło przywitana przez szkołę, przejęta, ale i podekscytowana faktem, że ponownie jestem studentką prawa.

Ale ciągle, przynajmniej w kontekście finansowym, najtrudniejsza część podróży przede mną. W Nowym Jorku płacę za całodobową opiekę, mieszkanie dostosowane do poruszania się po nim wózkiem, dodatkową rehabilitację. Przez przynajmniej dwa kolejne lata, zanim zacznę pracę zawodową, co miesiąc muszę weryfikować, czy dalsza kontynuacja studiów w mojej sytuacji finansowej jest możliwa. Chcę raz jeszcze podziękować wszystkim, którzy uczynili możliwym mój powrót na studia do Nowego Jorku. Jestem także pełna nadziei, że mogę liczyć na Państwa dalszą życzliwość, która jest mi nadal bardzo potrzebna. Chcę zapewnić o wielkiej determinacji, by w niedalekiej przyszłości, swoją pracą spłacić zaciągnięty u Państwa dług wdzięczności.

Z wyrazami szacunku,

Alexandra Błaszczuk

Czeki wypisane na „THE ALEX BLASZCZUK TRUST” można wysyłać na

P.O. BOX 844, GLENVIEW IL 60025

Tu przeczytaj oryginalny “List od Oli”