Pierwszy “List od Oli”

Siódmego października 2011 r. wraz z przyjaciółmi jechałam z Nowego Jorku, gdzie studiuję na Columbia University, na camping do Vermont. Mieliśmy tym wyjazdem uczcić przyjęcie mnie do prestiżowej firmy prawniczej.

Po niecałej godzinie podróży, na skutek nieuwagi osoby, która prowadziła auto, doszło do poważnego wypadku, w którym byłam jedyną poszkodowaną. O skutkach wypadku dowiedziałam się dopiero po operacji: przerwany rdzeń kręgowy na wysokości piątego kręgu (C5) oznacza, że mam paraliż wszystkich kończyn (tetraplegia) oraz uszkodzenie tętnicy mózgowej. Po miesiącu spędzonym na oddziale intensywnej terapii, gdzie walczyłam z ciężkim zapaleniem płuc i o odzyskanie pracy strun głosowych, znalazłam się w centrum rehabilitacyjnym. Chociaż intensywny program ćwiczeń pozwala mi na przywrócenie niektórych ruchów ramion, rozległość mojego urazu oznacza, że będzie mi potrzebna całodobowa opieka przez resztę mojego życia.

Nie chcę jednak, by ten wypadek zmienił moje życiowe plany. Już w czwartej klasie szkoły podstawowej postanowiłam zostać dyplomatą wykorzystując moją polsko-amerykańską tożsamość (przyjechałam do USA z Lublina mając 6 lat). Ukończyłam z wyróżnieniem Szkołę Dyplomacji na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, a następnie na New York University pracę magisterską pisałam u znanego historyka i publicysty, Tony’ego Judta. Przed dwoma laty rozpoczęłam studia prawnicze na Columbia University w Nowym Jorku, chcąc poszerzyć moją wiedzę o dziedzinę międzynarodowych systemów prawnych, szczególnie z perspektywy prawa kontraktowego. Na kilka tygodni przed moim wypadkiem z powodzeniem przeszłam rozmowy kwalifikacyjne w renomowanych firmach prawniczych; w przyszłości dla jednej z nich bardzo chciałabym pracować.

Jestem jednak w pełni świadoma, że osiągnięcie tego celu nie będzie łatwe. Do pożyczek na edukację dokładają się teraz koszty wydatków związanych z codzienną opieką nade mną. Wypadek, w którym uczestniczyłam, został uznany za „no-fault”, co oznacza, że nie mogę liczyć na żadne odszkodowanie. Nie będę wiec miała środków na takie rzeczy jak m.in. przystosowanie mieszkania do wózka inwalidzkiego, kupno samochodu dostosowanego do przewozu osoby sparaliżowanej i na niezbędny sprzęt specjalistyczny pozwalający mi funkcjonować. Mam pełną świadomość, że bez usprawnienia mojego życia na tyle, by uczynić je najbardziej niezależnym, nie uda mi się wrócić na Columbia University. Wyzwania stojące przede mną są ogromne, ale ciągle wierzę, że możliwe do stawienia im czoła, w dużej mierze dzięki Państwa pomocy i wsparciu, na które bardzo liczę.

Nie umiem wyrazić ogromu wdzięczności za każdy okazany mi odruch serca i życzliwości, który uczyni moje plany możliwymi do zrealizowania.

Dziękuję bardzo za każdą sumę przekazaną na moje konto.

Z wyrazami szacunku,

Aleksandra Błaszczuk

Czeki wypisane na „THE ALEX BLASZCZUK TRUST” można wysyłać na
P.O. BOX 844, GLENVIEW IL 60025