Słowo “dziękuję” nigdy nie wydawało mi się bardziej banalne. Listy, wizyty w szpitalu, emaile, wsparcie finansowe – dzięki tym wszystkim gestom,  i mówię to bardzo poważnie, ciąglę czuję, że warto żyć i mieć marzenia.  Banalne „dziękuję” –  nie jest wystarczające.  Ale na razie tylko nim mogę wyrazić swoją wdzięczność.

Z tego także powodu na tym otwartym blogu, który komponuję używając programu komputerowego zapisującego mój głos, chcę prosić o cierpliwość związaną nie tylko z faktem, że odpowiednio szybko nie  odpowiadam na przychodzące do mnie emaile, ale także, ze można odnieść wrażenie, iż  nie jestem wdzięczna za ogromną pomoc.

Proszę jednak mi wierzyć, że jednym z największych wyzwań, z którymi mierzę się każdego dnia, jest znalezienie sposobu na odpowiednie wyrażenie mojej  wdzięczności przyjaciołom, rodzinie i wielu anonimowym osobom, które otoczyły mnie swoją życzliwością i  serdecznością.

Mogę tylko zapewnić, że każdego dnia ciężko ćwicząc podczas moich terapii robię to nie tylko dlatego, że próbuję poprawić stan swojego zdrowia, ale także dlatego, że tyle osób uwierzyło, że mi się uda. Na tym blogu będę dzielić z Wami to, w jaki próbuję osiągnąć moje fizyczne i intelektualne cele.

Ale przede wszystkim: dziękuję!